Witam,
Będzie to post dość żałosny dla mnie. Otóż mam 22 lata i mieszkam cały czas z rodzicami - to nie jest ta żałosna część. Cały czas jestem studentem, do tej pory ze względu na chęć poświęcenia się studiom dziennym na licencjacie podjąłem pracę dopiero na 3 roku. Od razu była to praca w zawodzie, otwierająca sporo ścieżek, ale była to umowa zlecenie i ze względu na zmienność godzin były miesiące, gdzie dostawałem 50% wypłaty, a były takie gdzie było to 100%. Na studiach idzie mi świetnie, w pracy mnie bardzo chwalą, ogólnie jestem osobą, która dla kogoś z zewnątrz wydaje się mieć wszystko życiowo ogarnięte.
Za miesiąc przechodzę do innej firmy, już na UoP, więc zarobki pewniejsze i wreszcie pierwszy raz w życiu mam realną możliwość wyprowadzki na swoje i nie odliczania pieniędzy od 10 do 10.
Zatem gdzie problem? Jestem bardzo niesamodzielny, typy leniwy chłop, który w domu nie pomaga, bo nigdy nie musiał, tak samo jak ojciec. Wiem, że brzmię jak dupek i absolutnie nim jestem, ale bardzo rzadko zgłaszam się do pomocy z obowiązkami domowymi jeśli nie jestem o to proszony. Boję się wyprowadzki, bo wtedy wszystkie dorosłe obowiązki wreszcie mnie dosięgną i obawiam się, że będę wychodzić na największego debila. Nie umiem robić meal prepu, bo gotuję może kilka razy w miesiącu, nigdy nie robiłem zakupów, więc nie znam cen, składników i tego co przeciętna osoba powinna kupować w zwykłym spożywczaku. Jaka chemia, jak często się ją kupuje, o czym trzeba pamiętać, jak często sprzątać konkretne miejsca - no jednym słowem pustka i tragedia. Pranie, prasowanie, zmywanie ogarniam, ale dalej mam wrażenie, że jakby przyszło mi przeprowadzić się kiedyś ze współlokatorami to wyjdę na debila, bo okaże się, że robię jednak coś nie tak.
Ostatnio dostałem propozycję wyprowadzki z przyjaciółką. Bardzo spanikowałem. Ogłoszenie, które wysłała to prawie puste mieszkanie dwupokojowe, które poza wyposażoną kuchnią, łazienką oraz dwoma łóżkami nie ma nic. Zdałem sobie sprawę, że nie wiem co zwracać uwagę przy przeprowadzce, jak wygląda kwestia kupowania mebli do wynajmowanego mieszkania, co potem przy przeprowadzce z tymi meblami (niby mam jakieś sensowne odpowiedzi na to, ale fakt, że to jedynie hipotetyczne, bo nigdy tego nie doświadczyłem mnie przeraża). Jak wygląda kwestia ustalania podziału obowiązków, jak z grafikiem, jak funkcjonować w jednej przestrzeni z drugą osobą - no absolutnie nic nie wiem.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie przeprowadzam się ze swoją partnerką i jestem dla niej ciężarem i tym typowym zjebanym mężczyzną, który nic nie umie, który wykorzystuje to sławne "weaponized incompetence" pomimo tego, że naprawdę chcę być świetnym partnerem życiowym.
Zatem kieruję do was pytanie - gdzie zacząć? Co powinienem wiedzieć, gdzie szukać wskazówek poza zrobieniem wywiadu wśród mojej matki i zaczęciem rzeczywiście pomagać w domowych obowiązkach?
Obawiam się, że jeśli moje pierwsze mieszkanie będzie z partnerką, bądź ogólnie znajomą/przyjaciółką to wyjdę na kompletnego idiotę i będzie mi wstyd, że nie potrafię funkcjonować jak dorosły człowiek.